Sprzedaż spółek od dziś!

Stryj mojego dziadka Helmut, podobnie jak bohater „Lalki” Bolesława Prusa, prowadził rozległe interesy w Rosji carskiej i Imperium Osmańskim. Prowadził firmę kupiecką, organizował dostawy do armii, ściągał towary ze wszystkich krajów zaangażowanych w konflikt na Bałkanach i zarobił na handlu z Turkami bardzo przyzwoite pieniądze. Gdy dorośli jego synowie, przekształcił firmę w spółkę – nazywaną we współczesnym kodeksie Handlowym spółką jawną. Nazwę pozostawił bez zmian a tylko do występującego w niej swojego nazwiska dopisał „ i synowie”. Taka sprzedaż spółek zawsze zwiększała zaufanie kontrahentów. Zresztą także współcześnie – firma rodzinna posiadająca kontynuację w kolejnych pokoleniach cieszy się zdecydowanie większym zaufaniem niż inne. Gwarancją rzetelności jest nazwisko! Spółka stryja nie przetrwała wichrów kolejnych wojen i przemian we wschodniej Europie. Niemniej w genach następnych pokoleń żyłka do handlu przetrwała. Mój kuzyn Andrzej – prawnuczek stryja Helmuta – gdy tylko pojawiły się możliwości wyjazdów za granicę PRL-u, natychmiast rozpoczął handel, naturalnie z Turkami. Na wyjazdach do Turcji zarobił pierwsze, jak na te czasy duże pieniądze, które umożliwiły mu dalszy rozwój. Oczywiście teraz, po wprowadzeniu gospodarki wolnorynkowej, jego biznes kręci się w najlepsze. Na początku otworzył spółkę z o.o., ale teraz, gdy jego synowie dorośli – wrócił do tradycji rodzinnej i założył z synami spółkę jawną o dokładnie takiej samej nazwie jak pradziadka Helmuta! I oczywiście prowadzi interesy głównie z Turcją. W całej rozciągłości kontynuuje i realizuje marzenia swojego przodka, którego okazały portret wisi w reprezentacyjnym pokoju w siedzibie spółki.